Odwiedź mój kanał na YouTube


Stay Connected

W depresji nie potrafisz wołać o pomoc

Kilka dni temu był ogólnopolski dzień walki z depresją. Tak mi powiedział Facebook. Ucieszyłem się w sumie, bo o depresji się nareszcie mówi, mówi więcej niż mówiło dotąd i to przede wszystkim w kwestii zdrowia psychicznego, a nie jak jeszcze niedawno, jako wymysł wiecznie nieszczęśliwych debili, którym depresja pomyliła się ze zwykłą chandrą.

Cieszę się, że coraz głośniej się mówi, że depresja to choroba, że wzięciem się w garść nie naprawisz głowy, że spacer i czekolada nie pomogą. Większa świadomość to większa, społeczna wrażliwość na problem. Z roku na rok depresja dotyka coraz większej części społeczeństwa i wysyła na wakacje do Gwadelupy czarnej dupy, i co gorsza problem ten zamiast maleć tylko rośnie.

Dziś w radio usłyszałem spot kampanii społecznej dotyczącej walki z depresją, ten w którym krytyczne głosy „ludzi w okół” oceniają i obwiniają chorego na depresję, a potem ktoś mówi, że „może ona ma depresję?”, i po tym wdzięczny głos mówiący, że ktoś to zauważył, że wyciągnął pomocną dłoń. Bo właśnie tak to mniej więcej wygląda. Będąc w depresji, można bardzo łatwo ją zignorować, można utonąć w niej niezauważalnie. Kiedy przychodzi depresja nie przynosi spektakularnych objawów. Depresja robi coś innego, powoli kropla po kropli zalewa cię coraz bardziej. I dobrze żeby ktoś to zauważył, i podał ci pomocną dłoń, bo depresja zanim się zorientujesz zalewa usta, a ty nie potrafisz wołać o pomoc.

Kiedy łapiesz grypę, zaczynasz smarkać, a gorączka nie daje żyć, to idziesz do lekarza. Kiedy jednak przychodzi depresja, a przychodzi zwykle niezauważalnie, wzruszasz ramionami, i tłumaczysz sobie, że to tylko gorszy tydzień. Nic cię przecież nie boli, i skoro nie boli, łatwo zignorować pierwsze symptomy. Może i świat staje się nieco zbyt szary, może masz nieco mniej siły, ale tłumaczysz sobie, że przecież każdy przechodzi gorszy czas. Gorszy tydzień, gorszy miesiąc, gorszy rok. Wmawiasz sobie, że to przejściowy dołek, chociaż od dawna siedzisz w czarnej dupie. I nie umiesz wołać o pomoc, bo rozpacz, w której tkwisz, beznadzieja każdego kolejnego dnia, wydają ci się niemożliwe do przezwyciężenia. Nie masz pojęcia co się właściwie stało i jak do tego doszło. Jest tylko szarość bez emocji, beznadzieja i apatia. Z największy trudem znajdujesz motywację żeby wstać chociaż z łóżka i nie starcza ci jej by wyobrazić sobie, że może być przecież lepiej. A już tym bardziej żeby samemu poszukać jakiejś pomocy.

***

Przez lata nie zauważyłem, że coś jest ze mną nie tak. W zasadzie przez całe moje dorosłe życie funkcjonowałem w depresji wysokofunkcjonalnej. Pozornie radziłem sobie z rzeczywistością, ale co i rusz wyłaziły ze mnie babole, w postaci wiecznej melancholii, poczucia winy, nerwicy, zaburzeń psychosomatycznych, hipochondrii itp itd. Dopiero leczenie psychiatryczne pomogło mi zdystansować się od tego wszystkiego i jak to wtedy powiedziałem, nagle odkryłem w sobie Kubę, którego od wielu lat, może nawet od dzieciństwa nie widziałem.

Osoby cierpiące na depresję często nie wiedzą, że się z nią zmagają. Tak jak ja. Depresja jest podstępna, wślizguje się do głowy niezauważenie. Łatwo przeoczyć jej początek, i cholernie ciężko jest się z nią uporać, kiedy rozgości się w głowie na dobre. Dlatego tak ważne jest by budować świadomość czym depresja jest, i to nie tylko u osób zmagających się z nią, ale też u tych wszystkich, którzy mogą takiej osobie z depresją pomóc, zwłaszcza wtedy gdy sama o tą pomoc poprosić nie potrafi.

 

Photo by Lukas Juhas on Unsplash

Podobne posty

O mnie

IMG_20170418_132cvd328_783
Troper

Mam na imię Kuba i piszę tu o wszystkim co mnie dręczy, ciekawi, co mnie zaskakuje ale też daje do myślenia. Nie mam telewizora ani radia bo nie lubię. Lubię poniedziałki i brzydką pogodę. Nie boję się pająków. Robiłem wielokrotnie zeza i mi nie zostało.

Instagram

Instagram has returned invalid data.

Archiwum

×