Odwiedź mój kanał na YouTube


Stay Connected

Instagram

    Przesilenie wiosenne

    Chciałem napisać coś wartościowego. Coś co złapie i nie zdoła wypuścić, co zarezonuje w głowie i zmusi do myślenia. Chciałem, ale nie potrafię. Ani w ostatnich tygodniach, ani nawet dziś. Rygor cotygodniowego pisania na blogu, choć potrafił mnie do w miarę regularnego pisania zmobilizować, ostatnio mi dość mocno ciąży. Brakuje mi tematów i wydaje mi się, że się w wielu kwestiach po prostu wypisałem, a wracanie do dawnych tematów, byłoby tylko mieleniem w kółko tego samego.

    Nie służy mi wiosenne przesilenie. Choć wiosna była dla mnie od zawsze ulubioną porą roku, czasem, w którym budziłem się z mentalnego zimowego snu, rozpierała mnie energia bo przychodziło nowe, i w ogóle jakoś tak żyć się chciało, to w tym roku jest zupełnie odwrotnie. Przesilenie wiosenne rozregulowało mój wewnętrzny porządek, czuję się zbyt pobudzony, mam zbyt rozbiegane myśli. I z jednej strony ta energia wiosny ciągnie mnie do miliona spraw, rzeczy i wrażeń, z drugiej zaś totalnie mnie rozprasza, rozpieprza wewnętrznie, że ciężko mi się skupić i zebrać myśli.

    Spowolnienie

    Może wiecie o co chodzi, może macie podobnie? Bo wiecie, zima była łagodna. Nie zdążyłem się nią jeszcze zmęczyć, a już przychodzi zmiana. Może o to chodzi, że za szybko, że zbyt krótko „zimowałem”? Serio ten ostatni kwartał zjebał mi niewiadomo kiedy. Dopiero był początek grudnia, przed chwilą były święta, a tu mamy marzec. Mój wewnętrzny zegarek doznał jakichś niekorzystnych opóźnień. Czytałem u Sacksa w „Rzece świadomości”, że postrzeganie czasu może się u ludzi dramatycznie różnić. Będąc neurologiem badał ludzi z różnymi mózgowymi zaburzeniami i odkrył na przykład, że ludzie po śpiączkowym zapaleniu mózgu wpadający w stany podobne do katatoni, tak naprawdę zachowywali się tak jakby, żyli w zwolnionym tępie. Wystarczyło ich nagrać i wielokrotnie przyspieszyć film żeby odkryć, że ledwie zauważalne ruchy, które wykonywali, były na tym przyspieszonym filmie całkiem normalne, wykonywane jednak tak, jakby wewnętrzny czas tych osób w porównaniu do czasu normalnego, uległ jakiemuś niesamowitemu spowolnieniu.

    Nadpobudzenie

    W książce „Wysoko wrażliwi” Elanie Aron, mówi o skłonności osób o wysokiej wrażliwości na bodźce zewnętrzne, do tak zwanego nadpobudzenia. Chodzi o to, że osoby wysoko wrażliwe mają tak skonstruowany układ nerwowy, że nawet niewielka stymulacja zewnętrzna (hałas, chaos, zbyt wielu ludzi, stres itp) jest w stanie znacznie go pobudzić. Niestety prowadzi to do częstych momentów przestymulowania, a co za tym idzie do totalnego wyczerpania. Osoby wysoko wrażliwe mają z tym wielki problem, bo poziom pobudzenia, który jest dla większości ludzi zupełnie neutralny, dla nich może stanowić problem.

    W obliczu przesilenia wiosennego czuję się właśnie tak nadpobudzony. Czuję wewnętrzne drżenie, mam rozbiegane myśli i brak mi tego skupienia, które w sobie lubię. Mam co prawda kilka czitów, którymi sobie pomagam. Polecam porządnie zmęczyć się ćwiczeniami, nie pić zbyt wiele kawy, wysypiać się i spróbować o siebie zadbać. I najważniejsze – znaleźć dla siebie trochę wolnego czasu. Tego ostatniego mam ostatnio jak na lekarstwo, ale powoli się z tego wygrzebuję. Czy skutecznie, czas pokaże.

    A wy macie swoje sposoby na nadpobudzenie?

     

    Photo by dan carlson on Unsplash

    Podobne posty

    O mnie

    IMG_20170418_132cvd328_783
    Troper

    Mam na imię Kuba i piszę tu o wszystkim co mnie dręczy, ciekawi, co mnie zaskakuje ale też daje do myślenia. Nie mam telewizora ani radia bo nie lubię. Lubię poniedziałki i brzydką pogodę. Nie boję się pająków. Robiłem wielokrotnie zeza i mi nie zostało.

    Posty

    Instagram

    Instagram has returned empty data. Please check your username/hashtag.

    Archiwum

    ×