Odwiedź mój kanał na YouTube


Najnowsze posty


slow life

Jesienne slow



Stay Connected

Instagram

    Pierwszy raz

    Dobrze jest czasem wyjść ze swojej strefy komfortu i zrobić coś nowego, bo w życiu nigdy nie jest za późno, żeby zrobić coś pierwszy raz. Mam notes, a w tym notesie od jakiegoś czasu śledzę swoje nawyki. Chodzi o to by każdego dnia zaznaczyć wypełnienie nawyku, a robi się to po to, żeby wzmacniać te dobre i sukcesywnie pozbywać się tych złych. I prowadząc ten habit tracker wpadłem na pomysł, żeby do listy nawyków, które codziennie uzupełniam, dopisać jeszcze jeden, specjalny wiersz.

    habit trackerPamięć jest cholernie ulotną rzeczą, a pamięć neurotyka, którym mam okazję być, jest dodatkowo ekstremalnie wybiórcza, najczęściej skupiona na niepowodzeniach. Miałem więc wrażenie, że coś mi cały czas umyka. Mimo iż idąc przez życie jak przez malownicze góry i doliny, gdy spoglądałem wstecz, widziałem za sobą tylko nudne stepy akermańskie.

    A kiedy coś umyka, tak jak mnie, warto spróbować to złapać. Po to właśnie był ten mój specjalny wiersz w trackerze nawyków, wiersz do zaznaczania wszystkich przeżytych, nowych, pierwszych razów. I nagle, gdy zacząłem je sobie notować, dotarło do mnie, że życie wcale nie jest takie nudne jak mi się dotąd wydawało, że zdarza się w nim więcej niż przypuszczałem, należało tylko nauczyć się zatrzymywać na tych zdarzeniach wzrok.

    Wyjść ze strefy komfortu

    Może to trochę wytarty frazes, ale każdy dzień przynosi nowe możliwości. Oczywiście nie każdy dzień da nam szanse te możliwości wykorzystać, bo tak kolorowo to nie ma, lecz nie warto się tym specjalnie przejmować, tylko skupić się na tych możliwościach, które jednak w zasięgu ręki mamy. Dużo się mówi o wychodzeniu ze strefy komfortu, że to stymulujące, że to daje kopa, że dodaje odwagi i zmienia życie. Robiąc coś po raz pierwszy, wykopujemy się właśnie ze strefy komfortu, dając sobie szansę na naukę czegoś nowego, albo rozpoczęcie całkiem nowej przygody. I to jest właśnie w tym wszystkim najlepsze.

    Jak polubiłem pierwsze razy

    W robieniu rzeczy po raz pierwszy czy to w skakaniu ze spadochronem czy w jedzeniu ślimaka, zwykle nie ma jakiejś przesadnej radości. Najczęściej w mózgu wiruje mieszanka niepokoju, braku komfortu, ale też ciekawości. I właśnie to ostatnie uczucie to prawdziwy silnik napędowy, który jeśli go dobrze wykorzystać doda naszemu życiu przyspieszenia, jakiego dotąd nie zaznaliśmy. Kiedy człowiek jest dzieckiem to ciekawość świata prawie się z niego wylewa uszami. Pamiętam, jak  będąc małym gówniarzem znosiłem do domu siatki kamieni, które były dla mnie najpiękniejszymi skamielinami, jak hodowałem mrówki w słoiku, jak łapałem dafnie, biegałem po osiedlu z kompasem i zadawałem wszystkim w około całą masę pytań o wszystko, bo mnie to wszystko strasznie ciekawiło. Później jednak gdy dorosłem to ta moja dziecięca ciekawość odeszła do lamusa, tak jak pewnie u większości z was, bo przyszła szkoła, nakazy, zakazy, reguły, a jeszcze później obowiązki, więc na zwykłą ciekawość nie było już zwyczajnie miejsca.

    Można żyć bez ciekawości, ale takie życie jest jak kręcenie się w kołowrotku. Nudne, bezcelowe i męczące. Ciekawość pcha nas do odkrywania nowych rzeczy, do poszerzania horyzontów, do odwiedzania nowych miejsc, poznawania ludzi, a przede wszystkim do odkrywania samych siebie, tego co się lubi, czego się pragnie, czego się chce albo nie. I ten kto jest ciekawy, z łatwością zrobi pierwszy krok, ku nowej przygodzie, łatwiej wyjdzie ze strefy komfortu i po raz kolejny chwyci się nowego pierwszego razu, obojętne czymkolwiek on by nie był.

    ***

    Spoglądam w swój notes i widzę jak mój traker nawyków w ostatnich kilku miesiącach coraz bardziej zapełniał się pierwszymi razami. Wyjazd do Rzymu, pierwszy spływ kajakowy, pierwszy longboard, pierwsza blogowa konferencja. Masa poznanych ludzi i całkiem nowe relacje z tymi już znanymi. Nowość goni nowość, a ja pośród tych nowości czuję się jakby wiatr wypełnił moje żagle, jakby mi ktoś motorek w dupce włączył, bo oswojenie się z tymi wszystkimi nowościami, popchnęło mnie do kolejnych i kolejnych, które dały mi sporo radochy.

    Strach przed nowością, przynosi tylko stagnację. Lecz wystarczy się odważyć robiąc pierwszy krok i wszystko nagle się zmienia. Zmiany to naturalna kolej rzeczy, bo na świecie nie ma nic stałego. I nigdzie nie jest napisane, że takie życie jakie wiedziemy obecnie jest jedynym, które musimy przeżyć. Czasem wystarczy zaryzykować i zrobić coś po raz pierwszy, by przekonać się gdzie to wszystko nas zaprowadzi.

     

    Photo by Rodrigo De Mendoza on Unsplash

    Podobne posty

    Maniac

    Maniac

    Październik 21, 2018

    O mnie

    IMG_20170418_132cvd328_783
    Troper

    Mam na imię Kuba i piszę tu o wszystkim co mnie dręczy, ciekawi, co mnie zaskakuje ale też daje do myślenia. Nie mam telewizora ani radia bo nie lubię. Lubię poniedziałki i brzydką pogodę. Nie boję się pająków. Robiłem wielokrotnie zeza i mi nie zostało.

    Instagram

    Archiwum

    ×