Odwiedź mój kanał na YouTube


Stay Connected

Paradoks czasu

Tak długiej przerwy w pisaniu dawno nie miałem. Grudzień całkiem mnie zaorał milionem rzeczy do ogarnięcia, co kompletnie rozkalibrowało moje poczucie czasu i nie wiedzieć kiedy zrobiły się Święta i zaraz koniec miesiąca, a nawet roku! Kiedy to zleciało? Jak byłem dzieciakiem rodzice mówili „jak dorośniesz to czas będzie ci tak leciał, że nie ogarniesz”. Trochę im nie wierzyłem, ale cholera jasna, mieli rację! Paradoks czasu polega na tym, że im mniej masz go przed sobą, tym szybciej spieprza. Oczywiście to odczucie subiektywne, silnie skorelowane z tobą, z tym co robisz, jak postrzegasz rzeczywistość, bo czas jest względny, nie tylko w pojęciu fizycznym, ale też psychologicznym.

I tak się składa, że się tym całym czasem i jego postrzeganiem ostatnio dość mocno zainteresowałem. Wpadło mi w ręce kilka książek, coś z psychologii ale również z fizyki, i tak mnie ten temat porwał, że muszę się nim z wami trochę podzielić, bo to fenomenalnie ciekawa sprawa!

Czas subiektywny

Ludzkie poczucie upływu czasu zależy od psychologicznych czynników. Różne wydarzenia, w różny sposób na nasze odczucie upływu czasu wpływają. Kiedy dzieje się jakaś nagła sytuacja, na przykład ludzie biorący udział w wypadkach, odczuwają jakby czas się nagle rozciągnął, a przeżyte wydarzenia zdarzyły się w zwolnionym tempie. Albo kiedy grasz w grę, na przykład we Wiedźmina nagle orientujesz się, że mimo że było rano, a ty miałeś pograć maks godzinkę, nagle zrobił się wieczór i nie masz pojęcia JAK! Skoro percepcja może zmienić tak bardzo poczucie upływu czasu i skoro każdy upływ jest dla każdego subiektywny, to czy jakiś obiektywny czas w ogóle istnieje?

Wszystko wydarza się TERAZ

Czas wyobrażamy sobie jak coś płynącego od przeszłości do przyszłości, a w środku tego jest punkt teraźniejszy. Przeszłość, to coś co było, co jest „za nami”, przyszłość jest wszystkim co będzie, co nasz czeka, a teraźniejszość zaś jest chwilą obecną, której właśnie doświadczamy. Na przykład waszą teraźniejszością jest dokładnie ten moment, w którym czytacie te słowa.

I tak właśnie dzieląc sobie czas na te trzy części, widzimy całą tą rozległość przeszłości i przyszłości i wydaje nam się, że skoro są takie wielkie to muszą być też bardzo ważne, i że to w oparciu o nie należy zarządzać życiem. W zasadzie każdy zgodzi się z takim zdaniem, bo w swoim rozumieniu odczuwa przecież działanie przeszłych wydarzeń na swoje życie, jednocześnie patrząc w przyszłość w której lokuje swoje plany i nadzieje. Tylko, że niezwykle łatwo zapomnieć o pewnej błahostce, że jedynym momentem, w którym nasze życie się odbywa, nie jest czas miniony, ani czas który ma dopiero nadejść, tylko oczywiste TU i TERAZ.

Bo jak banalnie by to nie brzmiało, teraźniejszość jest jedyną chwilą, która realnie istnieje, a wszystkie inne to tylko wytwór naszej wyobraźni. „Ale jak to?” możesz zapytać. Przecież każdy z nas pamięta minione rzeczy i dałby sobie rękę uciąć, że są realne. Jednak Ken Wilber, amerykański psycholog stara się udowodnić w swojej zajebistej książce Niepodzielone: wschodnie i zachodnie teorie rozwoju osobowości (którą serdecznie polecam), że jest zupełnie inaczej. Każde twoje wspomnienie przeszłości to teraźniejszy ty, przywołujący w chwili obecnej, wspomnienie o rzeczach, które kiedyś zarejestrowałeś. Każde wspomnienie to teraźniejszy proces biochemiczny w mózgu, bo wspominając nie masz dostępu do jakiejś obiektywnej wersji przeszłości, tylko do subiektywnych wspomnień przeżytych chwil. Gdyby nie pamięć (tak samo osobista jak i kulturowa), nie mielibyśmy do przeszłości żadnego dostępu. Nie istniałaby dla nas.

I tak samo jest z przyszłością. Wydaje nam się, że przeszłość jest realna, bo czekając odpowiednio długo, przychodzi wreszcie oczekiwany przez nas czas. Tylko że znów ty, rozmyślający o przyszłości, lokujący w niej swoje plany, to teraźniejszy ty, przeprowadzający w tej właśnie chwili abstrakcyjny proces myślowy, w którym zakładasz różne scenariusze tego co ma się zdarzyć. A prawda jest taka, że w chwili teraźniejszej żadne „jutro” nie istnieje. Jest tylko TERAZ, wieczne teraz, które bezustannie przeżywamy. Nic więcej.

Teraźniejszy ja

Uświadomienie sobie abstrakcyjności przyszłości i przeszłości uwalnia od ciężaru przeżytych wspomnień i zbyt wielkich oczekiwań co do przyszłości. Zimbardo i Boyd w książce Paradoks czasu piszą, że terapia skierowana na wyważenie postrzegania czasu zastosowana w terapii amerykańskich żołnierzy cierpiących na zespół stresu pourazowego, dała fenomenalne efekty. Żołnierze uświadamiając sobie abstrakcyjność przeszłości i swój problem ciągłego skupiania się na niej (ciągłego w niej przebywania), byli w stanie przenieść punkt ciężkości postrzegania czasu na chwilę obecną, co przyniosło niezwykle duży współczynnik powodzenia zastosowanej terapii.

Życie samą przeszłością sprawia, że ciągle patrząc za siebie nie widzimy tego co przed nami. Stale i ciągle od nowa przeżywamy to co było, pozwalając by życie przeciekało między palcami. Życie przyszłością natomiast to ciągłe spoglądanie do przodu, i niekończące się oczekiwanie na coś, co ma dopiero nadejść, zapominając, że przyszłość kreuje się w chwili obecnej. W takich przypadkach trzeba znaleźć wyważenie.

Wyważenie, to w tym przypadku słowo klucz, bo jak twierdzi Zimbardo znalezienie balansu między nastawieniem na przeszłość, przyszłość i teraźniejszość, jest oznaką zdrowia psychicznego, a zbyt skrajne nastawienia prowadzą do „niezdrowych wzorców życia”. Pisze on o niebezpieczeństwie nadmiernego lokowania uwagi, w którejś ze skrajności, i poleca nastawienie na tu i teraz, przy jednoczesnym pamiętaniu o tym co było i świadomości przyszłych konsekwencji podejmowanych działań, ale w rozsądnych proporcjach.

„Każda decyzja i działanie staje się częścią twojej przeszłości. Tym samym kontrola nad teraźniejszością pozwala ci przesądzić, co będzie się składało na twoją przeszłość, pozwalając w ten sposób zminimalizować potrzebę (jej) retrospektywnych modyfikacji.”Philip Zimbardo i John Boyd – Paradoks Czasu

Działanie

Kiedy coś robisz, robisz to tylko w chwili teraźniejszej. Nie można działać ani w przeszłości (bo niby jak?) ani też w przyszłości. Możemy je tak naprawdę tylko odwlec, do jakiejś chwili, bo działanie zawsze jest teraźniejsze. Świadomość tego przyniosła mi osobiście sporo ulgi. Skoro jedynym momentem działania jest teraz, nie ma sensu odwlekać rzeczy, które można zrobić od razu. Późniejsze TERAZ będzie takim samym TERAZ jak teraz. Brzmi głupio, ale jakie to mądre!

Osobiście miałem bardzo duży problem z odwlekaniem rzeczy, ale ostatnio ucząc się życia osadzonego w chwili obecnej, sporo się w tym temacie zmieniło. Chęć prokrastynacji straciła niemal całą swoją siłę, bo odsuwanie od siebie rzeczy na później nic nie zmienia. Przecież stale coś wisi nad głową, a odwlekanie nie sprawi magicznie, że coś się nagle zrobi samo.

Waluta

I jeszcze jedna rzecz w Paradoksie Czasu Zimbardo i Boyda, dała mi do myślenia. Że czas który posiadamy, jest naszą jedyną, największą i najważniejszą walutą, którą posiadamy. Dlatego najważniejszą, bo w przeciwieństwie do pieniędzy, czy innych dóbr, niemożliwą do zarobienia albo oszczędzenia. Możemy ją tylko wydawać, i wydajemy swój czas każdego dnia. Każde działanie, każda czynność, to wymienianie czasu, który nam jeszcze pozostał, na doświadczenia, dobra czy pieniądze. Czasu straconego nie da się odrobić. Tego procesu nie da się też zatrzymać, ale świadomość ceny czasu, pozwala zrozumieć, że nie warto naszej jedynej waluty bezsensu marnować na rzeczy, których wcale nie lubimy, i które wcale nam się nie podobają, co niestety każdemu z nas się zdarza.

***

I tak się nad tym ostatnio zastanawiam. Że przemijalność jest wpisana w czas i cokolwiek byśmy zrobili, zawsze przyjdzie moment kiedy czas się dla nas skończy, bo śmierć jest stanem bez czasu. To może bardzo przygnębiać i powodować, że perspektywę śmierci będziemy wypierać, choć jest ona jedyną rzeczą jakiej możemy być za życia pewni. Może to prowadzić do dewaluacji życia, do osłabienia jego przeżywania, co sprawi że będziemy żyli mniej pełnie, marnując nasz czas na rozpamiętywanie przeszłości, na zastanawianie się „co by było gdyby”.

Od kiedy mniej rozpamiętuję minione lata, i przestałem marnować czas na rojenie różnych scenariuszy przyszłości, osadzam się w dniu dzisiejszym i pozwalam sobie czerpać przyjemność z przeżywanych chwil. Nie zapominam o przeszłości, bo staram uczyć się na błędach, i o przyszłości też nie, bo biorę odpowiedzialność za to co robię, i jak to może na przyszłość wpłynąć. Nie jestem w tym wszystkim ani mistrzem ani nikim takim, ale powoli staram się zmienić swoją perspektywę, bo zauważyłem, że w ten sposób żyje mi się lepiej, spokojniej, bardziej wartościowo, bez wielkich oczekiwań i idących za nimi rozczarowań.

I jestem bardzo ciekawy co o tym wszystkim myślicie? Wiem, że to mega zakręcone dywagacje, ale może w Was też w jakiś sposób zarezonowały?

Photo by rawpixel on Unsplash

Podobne posty

O mnie

IMG_20170418_132cvd328_783
Troper

Mam na imię Kuba i piszę tu o wszystkim co mnie dręczy, ciekawi, co mnie zaskakuje ale też daje do myślenia. Nie mam telewizora ani radia bo nie lubię. Lubię poniedziałki i brzydką pogodę. Nie boję się pająków. Robiłem wielokrotnie zeza i mi nie zostało.

Instagram

Archiwum

×