Odwiedź mój kanał na YouTube


Najnowsze posty


slow life

Jesienne slow



Stay Connected

Instagram

    Najpaskudniejszy taki maj.

    No pogoda to nam się początkiem maja wybitnie nieudała. Patrząc na długoterminową prognozę mam ochotę się spakować i uciekać z tego kraju, bo tu jak na razie zanosi się maksymalnie na dwie pory roku – jesień i zimę. Co więc robić kiedy wiosna przypomina bardziej listopadową masakrę, kiedy na wieszaku przy drzwiach wisi wciąż zimowa kurtka, a chodzenie w maju w czapce i szaliku nie jest wcale najgłupszym pomysłem? No cóż, na razie deska, leżenie na trawie i miejskie szwendanie się muszą poczekać na lepszą aurę. A skoro na te wszystkie wiosenno-letnie rzeczy nie przyszła jeszcze pora, warto sobie ten czas, czymś fajnym zapełnić. I tutaj kilka moich propozycji dla Was na najpaskudniejszy początek maja.


    Książki

    Duchowe życie zwierząt

    Skoro i tak siedzi się w domu bo na dworze deszcze niespokojnie, warto ponadrabiać zaległości lekturowe. Niedawno złapałem w dłonie „Sekretne życie drzew” Petera Wohllebena  i całkiem przez tą książkę zwariowałem. To jedna z tych pozycji, które czytasz i zaczynasz zdawać sobie sprawę jak mało jeszcze wiesz i jak niesamowity jest świat, jeśli tylko wyjdzie się po za durne schematy myślowe, że to wokół ludzi wszystko się kręci. Niedawno wyszła kolejna książka tego autora, lecz tym razem nie o drzewach a o „Duchowym życiu zwierząt”. I tu podobnie jak poprzednio dostajemy piękną i mądrą historię, o tym że ludzie wcale nie są tacy wyjątkowi, i że wyjątkowości na świecie jest znacznie więcej niż moglibyśmy przypuszczać. Wydaje mi się że pozycja da do myślenia nawet najbardziej zatwardziałym przeciwnikom uznania zwierząt za coś więcej niż biologiczne roboty. Dobitnie pokazuje że zwierzątka też mają uczucia i odczuwają emocje, które wcale się od naszych aż tak nie różnią.

    Książka po za tym jest lekko napisana i wcale nie każe nam zmieniać naszego światopoglądu, a tylko zadaje pytania. Ten brak natarczywości ze strony autora podoba mi się najbardziej, bo dzięki temu sami dochodzimy do różnych wniosków, zamiast być do tych wniosków przekonywani!

    Odyseja Kosmiczna

    A jeśli ktoś z czytaniem ma nie po drodze, to Audioteka przygotowała coś dla fanów dobrego s-f, czyli superprodukcje 2001: Odyseja Kosmiczna i 2010: Odyseja kosmiczna autorstwa Arthura C. Clarke’a. Przyznam szczerze, że klasyczną Odyseję Kubricka, oraz jej filmową kontynuację uważam za jedne z najlepszych serii s-f, które oglądałem już będąc dzieckiem, i które wywarły na mnie ogromny wpływ, poniekąd rozpalając moje dziecięce zainteresowania kosmosem. Dziwić może (samego mnie dziwi), że jak dotąd nie zabrałem się za książkową serię, która oprócz zekranizowanych części, ma jeszcze dwie następne. Ale to i może dobrze, bo gdybym miał je wszystkie przeczytane, nie sięgnąłbym po audiobooki, tracąc przy tym zupełnie wyjątkowe doświadczenie. Audiobooki najbardziej lubię do auta, bo to mi zawsze uprzyjemnia drogę, a po superporodukcje sięgam już nawet bez zastanowienia, bo zazwyczaj audiobooki w ten sposób zrealizowane wciskają w fotel swoim klimatem. I tu jest podobnie. Z pozoru powolna narracja z minuty na minutę wciąga w historię po same uszy, a głos Krystyny Czubówny w roli narratora jest jak balsam na duszę. Jej głos jest wprost stworzony do słuchania! Reszta aktorów również spisuje się znakomicie, a wszystko okraszone jest klimatyczną muzyką. I pomijając kwestie realizatorskie, sama historia jest już znakomita.

    Książki stawiają uniwersalne pytania o życie, o ludzkość i o jej pochodzenie. Pytania, które każdy z nas sobie stawiał i próbował na nie odpowiedzieć. Książka nie tylko dla fanów gatunku. A ja z niecierpliwością czekam na kolejne audiobookowe realizacje tej znakomitej serii.


    Seriale

    Fargo

    Kilka tygodni temu wyszedł nowy sezon Fargo i jest to jeden z tych seriali, na które czeka się jak na prezenty pod choinką. Połączenie absurdalnych zbiegów okoliczności, dialogów i niemożliwych bohaterów dało mieszankę wybuchową, która moim zdaniem dała jedną z najlepszych serialowych serii ostatnich lat. Cholernie dobrze bawiłem się oglądając Freemana i Thortona (jako Malvo) w pierwszej serii, podobnie w drugiej Kirsten Dunst i ciapowatego Jesse Plemonsa. W trzeciej natomiast mamy Ewana McGregora i… Ewana McGregora. Szczerze mówiąc miałem trochę obaw co do kolejnego sezonu, a najbardziej o to, czy twórcom uda się po raz kolejny stworzyć historię dorównującą poprzednim. I kurde blaszka już po dwóch pierwszych odcinkach musze stwierdzić, że się chyba udało!

    O fabule pisać nie będę, bo ta dopiero się rozkręca i nie wiadomo co przyniosą kolejne odcinki. Powiem Wam tylko tyle, że są trupy, zbiegi okoliczności i koszmarne nieporozumienia, czyli wszystko to co robi Fargo Fargiem. Jest także bardzo urzekająca żeńska część obsady. Szkoda tylko że ten serial nie jest Netflixowy i trzeba czekać aż tydzień na kolejny odcinek, no ale cóż nie można mieć wszystkiego.


    Kaligrafia

    Mając ostatnio dość ciągłego natłoku wrażeń i wszechobecnych rozpraszaczy, zacząłem rozglądać się za czymś, co pomoże mi się wyciszyć i na moment zatonąć w kontemplacyjnej ciszy. Wiecie, chodzi o takie wylogowanie się ze świata, i porobienie rzeczy, które zwyczajnie koją nerwy. I tak właśnie zająłem się kaligrafią. Pomysł wpadł mi do głowy w momencie, kiedy przypadkiem natrafiłem w sieci na blog o kaligrafii. To dość modny ostatnio temat, który jednak inspirował mnie od dawna, bo piękne, wystudiowane pismo, które nijak nie przypominało mojej bazgraniny, fascynowało mnie i budziło coś na kształt zazdrości. I wtedy pomyślałem sobie, że czemu by nie spróbować? Nie trzeba przecież wielu rzeczy, tylko coś do pisania, kawałek czystej kartki i trochę wolnego czasu.

    Kreślenie liter jest jak medytacja. Skupienie, które trzeba osiągnąć prowadząc pędzelek po papierze odcina cię od wszystkiego. Kaligrafia uczy cierpliwości, w stawianiu kolejnych kresek, w powtarzaniu wciąż tych samych liter, za każdym razem jednak, coraz bliższych oczekiwaniom.

    Jeśli ktoś chciałby się zainteresować tym tematem odsyłam do blogów o kaligrafowaniu.

    http://sierysuje.pl/kaligrafia-przybory-dla-poczatkujacych/

    http://www.literografia.pl/

    Można się u dziewczyn sporo dowiedzieć o sprzęcie piśmienniczym jak i o samych technikach pisania. Inspiracji warto też poszukać na Pintereście.

    A poniżej efekty mojego trzytygodniowego treningu.

    kaligrafiaMoże coś Was z tych moich propozycji zaciekawi. Miejmy nadzieję że maj się po Zimnej Zośce wreszcie rozkręci.

    Ciekaw jestem jakie Wy macie pomysły na poradzenie sobie z tegorocznym majem.

     

    O mnie

    IMG_20170418_132cvd328_783
    Troper

    Mam na imię Kuba i piszę tu o wszystkim co mnie dręczy, ciekawi, co mnie zaskakuje ale też daje do myślenia. Nie mam telewizora ani radia bo nie lubię. Lubię poniedziałki i brzydką pogodę. Nie boję się pająków. Robiłem wielokrotnie zeza i mi nie zostało.

    Instagram

    Archiwum

    ×