Odwiedź mój kanał na YouTube


Najnowsze posty

slow life

Jesienne slow



balbinka

Balbinka i Gołąb


Stay Connected

Instagram

    Męska męskość

    Kiedyś już o tym pisałem, ale chcę napisać jeszcze raz, bo wydaje mi się to potrzebne. Tak cholernie potrzebne, że powinno się do tego mimo wszystko wracać. Do zmiany trzeba uporu, trzeba być jak kropla wody żłobiąca szczelinę – cały czas i wciąż na nowo. A więc dziś znów będzie o męskości.

    Męska męskość

    Obejrzałem pewien dokument na Netflixie, który skłonił mnie do napisania tej notki. „Życie w masce” to dokument o problemie, który urósł na wszechobecnym stereotypie męskości. Według niego w męskości nie ma miejsca na słabość i emocje, a wręcz przeciwnie męskość powinna być synonimem siły, agresji i zdobycia wszystkiego po co się sięgnie. Tylko to wcale nie powinno tak wyglądać.

    Dokument jest amerykański, ale to o czym opowiada dotyczy również nas w Polsce, i w zasadzie w każdej innej części świata. Wszędzie istnieje bowiem jakiś społeczno-kulturowy wzór męskości i zachowań z nim związanych, tak jak istnieje wzór kobiecości, wszystkich cech, które kobietom się przypisuje. I tak się składa, że cechy te są od siebie wyraźnie u obu płci oddzielone, co z jednej strony pozwala budować tożsamość, lecz z drugiej staje się kagańcem osobowości.

    Gdy chłopiec staje się mężczyzną

    W toku wychowania chłopcy uczą się zachowań społecznych adekwatnych dla ich płci. Uczą się od rodziców, od rówieśników, z telewizji, filmów czy internetu. Każdy z tych obszarów dodaje do ogólnej sumy kolejny kawałek, z której powstaje w takim chłopcu obraz tego, jak powinna wyglądać „prawdziwa” męskość. I to w zasadzie jest naturalny proces budowania tożsamości w oparciu o płeć, daje bowiem gotowe schematy postępowania, na których łatwo można się opierać, bez ciągłej rozkminy „czy powinienem tak zrobić?”.

    Problem pojawia się jednak, kiedy chodzi o emocje, bo w dzisiejszym wzorcu męskości nie ma dla nich miejsca. A przynajmniej nie dla wszystkich. Bo chłopców uczy się, których emocji się od nich oczekuje, a których absolutnie nie, które są dla nich „odpowiednie”, a które „zarezerwowane” tylko dla dziewczynek. I w ten sposób na przykład płaczących chłopców upomina się, że płaczą tylko baby, że oni muszą być twardzi, muszą zacisnąć zęby, że gdy coś ich zdenerwuje najlepiej gdy się trochę wyżyją, kopną albo uderzą w coś, to im przejdzie.

    Tacy chłopcy dorastają, stają się mężczyznami, lecz to czego ich nauczono o odczuwaniu emocji, tkwi w nich jak zadra, zarośnięta grubym, mięsnym zrostem. Dlatego tak często gdy czują się bezsilni, zamiast przyznać się do słabości, zaciskają zęby i chowają emocje w sobie. Jednak schowane emocje zwykle w człowieku fermentują, by w końcu wyjść na zewnątrz wraz ze złością i wkurzeniem, a jedynym sposobem poradzenia sobie z nimi wtedy, okazuje się metoda tak często wpajana chłopcom i praktykowana od dziecka, czyli agresja.

    Zresztą tych sposobów radzenia sobie z wypieranymi emocjami jest znacznie więcej – ucieczka w dragi, alkohol, kobiety, hazard itp. I to wszystko ma pewien wspólny mianownik, ponieważ te ucieczki mają związek z uczuciami, które chce się zagłuszyć, bo brakuje sposobu żeby sobie inaczej z nimi poradzić.

    Kalectwo

    Jakby nie patrzeć brak zrozumienia własnych emocji robi z mężczyzn emocjonalnych kaleków. Okazywanie uczuć, podważa ich „męskość”, a wpojone poczucie wstydu z tego powodu, może ich do okazywania na zawsze zrazić. Wzorzec męskości wymaga żeby facet był twardy jak skała, żeby miał napompowana klatę, żeby żuł kamienie i pluł żwirem na swoich wrogów, tylko kto, oprócz filmowych Schwarzeneggerów jest w stanie temu wzorcowi sprostać?

    To dlatego mężczyzna tak rzadko pozwala sobie na łzy czy bezsilność, na okazywanie bliskości, a nawet na sięgnięcie po pomoc. Przecież nawet maszyna od czasu do czasu potrzebuje przeglądu części żeby działać prawidłowo. Dlaczego więc tak wielu facetom wydaje się, że są absolutnie bezobsługowi? Myślę, że to wszystko bierze się z lęku przed niespełnieniem oczekiwań. Nasza własna wartość jest dla nas tym większa, im lepszymi czujemy się, patrząc na siebie oczami innych. Wiedząc, że inni dostrzegają naszą słabość, czujemy się jak przyłapani na jakimś wielkim oszustwie.

    ***

    Myślę, że jest w nas wszystkich lęk przed zmierzeniem się z samym sobą, przed uświadomieniem sobie jacy tak naprawdę jesteśmy, ze wszystkimi wadami i niedoskonałościami i całym tym mętlikiem emocji w głowie. Mamy w głowie archetyp „męskości” któremu próbujemy sprostać, lecz to nie w nas jest problem, tylko w tym archetypie. I to jego powinniśmy chcieć zmienić, zamiast stale próbować zmieniać siebie.

     

    Photo by Gabriel Barletta on Unsplash

    Podobne posty

    Sztuka upadania

    Sztuka upadania

    Wrzesień 23, 2018
    Kiedy szkoła robi doła

    Kiedy szkoła robi doła

    Wrzesień 01, 2018

    O mnie

    IMG_20170418_132cvd328_783
    Troper

    Mam na imię Kuba i piszę tu o wszystkim co mnie dręczy, ciekawi, co mnie zaskakuje ale też daje do myślenia. Nie mam telewizora ani radia bo nie lubię. Lubię poniedziałki i brzydką pogodę. Nie boję się pająków. Robiłem wielokrotnie zeza i mi nie zostało.

    Posty

    Instagram

    Archiwum

    ×