Odwiedź mój kanał na YouTube


Stay Connected

Instagram

    Jak docenić siebie

    Z docenianiem siebie jest zwykle tak, że jeżeli nikt cię nigdy nie doceniał, to samemu też tego nie będziesz umiał zrobić. Uznanie pochodzi z zewnątrz, zawsze jest wartością otrzymaną od innych, feedbackiem do tego co potrafimy i jakimi jesteśmy ludźmi. Na jego podstawie kształtujemy poczucie własnej wartości. Emocje odbijają się w nas jak w lustrze. Na przykład kiedy chodzimy po sklepie w centrum handlowym i nagle spostrzeżemy, że ochrona jakoś zbyt intensywnie się nam przygląda, to mimo, że nic nie mamy na sumieniu, nachodzą nas irracjonalne obawy i zaczynamy czuć się jak złodzieje, a przekraczając bramkę na wyjściu dostajemy palpitacji serca.

    Podobnie jest z opiniami na nasz temat, które zbieramy zewsząd i na ich podstawie tworzymy w głowie obraz siebie, najczęściej krytyczny, bo wymagamy od siebie zawsze więcej niż od innych. Myślimy o tym jak widzą nas inni i im mniejszą wiarę w siebie mamy, tym mocniej spada nasze poczucie własnej wartości.

    Ten komu brakuje poczucia własnej wartości ryzykuje, że prędzej czy później coś się w nim permanentnie popsuje i tonąc w kompleksach będzie szukał winowajcy własnego nieszczęścia, albo zabierze się ochoczo za zagłuszanie głosu w głowie, który będzie stale powtarzał: „nie jesteś nic wart”. Dlatego warto się czasem pozastanawiać nad sobą, podsłuchać siebie i od czasu do czasu spróbować nauczyć jakiegoś nowego sposobu, który pomoże choć trochę się z brakiem docenienia uporać, zyskując we własnych oczach.

    Nie daj się skrzywdzić błędną opinią

    Czasem czyjaś błędna opinia potrafi podeptać nasze poczucie wartości. Pamiętam jak w podstawówce dostaliśmy zadanie domowe z plastyki, żeby narysować jednego z władców/królów Polski. Rysować umiałem od zawsze więc się postarałem i przyniosłem na lekcję odpicowanego kredkami Mieszka I. Pani od plastyki popatrzyła, pokiwała głową i postawiła mi lufę, bo jej się w głowie nie mogło zmieścić, że dziesięciolatek potrafi tak rysować, że to na pewno rodzice namalowali, więc jestem małym oszustem i krętaczem. No cóż. Opinia „Pani od plastyki” bardzo mnie zabolała i zniechęciła do rysowania na amen, więc do końca podstawówki leciałem ledwie na trójach. Teraz gdy jestem już całkiem duży i nawet trochę mądrzejszy, wiem że powinienem mieć wtedy jej zdanie w dupie albo ewentualnie wykłócić się o swoje, bo skoro byłem pewny, że to co zrobiłem było dobre, to powinienem o to walczyć.

    To przecież powszechne. Wyciąganie opinii o kimś na podstawie stereotypów, domysłów, błędnych danych. Każdy z nas tak robi, upraszcza sobie i wypowiada sądy nie mając przed oczyma pełnego obrazu, który może się diametralnie różnić od tego co nam się wydaje. Tak się najczęściej krzywdzi innych – wygłaszając opinię, która nie bierze się z chęci zrozumienia, a z durnych uproszczeń i błędnych wniosków. Warto o tym pamiętać, by nie pozwolić wmówić sobie krzywdzących opinii innych, bo my sami powinniśmy wiedzieć, ile tak naprawdę jesteśmy warci.

    Bądź asertywny

    Posiadanie własnego zdania to super rzecz, ale jeśli tego własnego zdania nie potrafisz wyrażać to masz problem z asertywnością. Bycie asertywnym nie jest proste, i sporo trzeba się nad tym trochę napracować, jednak efekty takiej pracy są większe niż możesz przypuszczać.

    Bycie asertywnym oznacza umiejętność mówienia „nie”, bronienia swoich praw przy równoczesnym poszanowaniu zdania innych. To bycie nieuległym, kimś kto ma rzeczywiste poczucie własnej wartości, i kto potrafi komunikować innym o swoich potrzebach.

    Choć to trudna sztuka, asertywności można się nauczyć, kształtować i rozwijać. Służą do tego treningi asertywności, można też skorzystać z pomocy psychoterapeuty. Myślę że to gra warta świeczki, bo życie w zgodzie ze sobą i z własnymi przekonaniami, a także jednocześnie dbanie o to, co jest ważne dla innych, przynosi same plusy, dzięki którym jesteśmy bardziej zadowoleni z życia. A o zadowolenie z życia chyba chodzi każdemu najbardziej.

    Dystans

    Docenić siebie łatwiej jest wszystkim tym, którzy otrzymywali w swoim życiu wsparcie, na przykład od rodziców, rodzeństwa, dobrych nauczycieli. Ale myślę, że wcale nie tak trudno się tego nauczyć, bo przecież człowiek uczy się życia przez cały czas. Od młodości do starości. Od tego nie ma wakacji.

    Paradoksem jest, że dla ludzi bywamy często bardziej wyrozumiali niż dla samych siebie. Taki podwójny standard. Wady, które w kimś tolerujemy, rzadko będziemy w stanie zaakceptować u siebie. Koleżanka jest leniwą bułą – no spoko. Ja jestem leniwy – jestem zerem bo przepieprzam życie. Nasz wewnętrzny krytyk lubi się nad nami pastwić, trzeba więc czasem zmienić perspektywę, by mu w tym trochę poprzeszkadzać.

    Wystarczy spojrzeć na siebie tak, jak patrzy się na innych, jakbyśmy byli obserwatorami samych siebie. Patrząc z boku nabiera się dystansu, widzi się szerszą perspektywę, pełniejszy obraz siebie. A skupiając się tylko na nieistotnych szczegółach ta perspektywa się zwyczajnie gubi.

    Głupio jest zgubić szerszy plan, tak samo głupio jak przejmować się nieznaczącymi drobnostkami. Czasem to co w nas samych odbieramy za największą wadę, może być ledwie zauważalne dla innych. Szersze spojrzenie przynosi ulgę i nierzadko spokój, bo z dystansu jakoś tak lepiej wszystko widać.

    Wcale nie trzeba być najlepszym

    Czy wy też tak macie, że nachodzą was myśli, że albo wszystko albo nic? Albo jesteście w czymś najlepsi, albo wcale się nie liczycie? Dzisiejszy świat wymaga od nas byśmy byli jak najlepsi, byśmy we wszystkim byli pierwsi, bo tylko wtedy możemy się liczyć, tylko wtedy będziemy coś znaczyć, wieść spełnione życie. I wymaga tego w sposób natychmiastowy, efekty muszą być szybkie, nie podlegające negocjacjom, spektakularne!

    Kto jest w stanie temu wszystkiemu podołać? Pierwsze miejsce jest przecież tylko jedno i w całym rozrachunku, wcale nie liczy się tak bardzo jak lubimy sądzić. Droga do mistrzostwa jest długa i pełna schodów. Stopnie nie są równe i pokonanie ich zależy od uporu z jakim będziemy się na nie wspinać. Ludzie chcą często wejść na szczyt od razu, osiągnąć go najszybciej i bez zbędnych poświęceń. Ale to tak nie działa.

    Wydaje mi się, że lepiej jest dążyć do swojego celu spokojnie, nie oglądając się na innych, nie porównując, ale też nie szukając usprawiedliwień, że skoro brakuje szans na pierwsze miejsce w naszej dziedzinie, to nie warto w ogóle zaczynać. Jest taki dowcip, że jeżeli jesteś w czymś dobry to znajdzie się przynajmniej 100 Chińczyków, którzy będą w tym lepsi od ciebie. Ale czy warto się tym przejmować?  Przecież w tym wszystkim tak naprawdę nie chodzi o to by być najlepszym, tylko o to by wiedzieć, że i tak jest się wystarczająco dobrym.

    ***

    To tylko kilka moich własnych zasad, które pomogły mi przebrnąć przez moje, jeszcze do niedawna, rozpieprzone życie. Jak te zasady pomogą wam, to zależy tylko od was. Pewne jest jednak to, że dotarcie do punktu, w którym zaczyna się docenić siebie, musi się wiązać ze zmianą sposobu myślenia, ze sporym dystansem do siebie i otoczenia, bo tylko wtedy, gdy macie dystans, mało co będzie was w stanie dosięgnąć i ugodzić.

     

    Grafika: Matt Heaton unsplash.com

    Podobne posty

    Jak przekuć wady w zalety?

    Sierpień 19, 2018
    Jak przestać się wstydzić?

    Jak przestać się wstydzić?

    Sierpień 05, 2018

    O mnie

    IMG_20170418_132cvd328_783
    Troper

    Mam na imię Kuba i piszę tu o wszystkim co mnie dręczy, ciekawi, co mnie zaskakuje ale też daje do myślenia. Nie mam telewizora ani radia bo nie lubię. Lubię poniedziałki i brzydką pogodę. Nie boję się pająków. Robiłem wielokrotnie zeza i mi nie zostało.

    Posty

    Instagram

    Archiwum

    ×