Odwiedź mój kanał na YouTube


Stay Connected

Rzucam to wszystko i jadę na północ

Ja to się chyba urodziłem w złej części świata. Okej, mogłem urodzić się gorzej bo w sumie w Polsce nie jest tak źle. Są pierogi, jest Krzysztof Krawczyk, są Tatry i kilka pięknych miast. Tylko pogoda tu jakaś taka dziwaczna, i dziś staropolskim zwyczajem trochę sobie na nią ponarzekam.

Tylko czy jest na co – zapytacie. Pogoda przecież jest zawsze, tylko że przeważnie jakaś taka nie do końca. Zimy są jakieś takie zdziczałe, bo jak przyjdzie mróz to zaraz -30, po to żeby przez kilka kolejnych lat raczyć nas zimowymi, rzęsistymi deszczami. A z innymi porami roku też nie jest najlepiej co najdobitniej pokaże moja wyliczanka.

Wiosna

Wiosna… czasem się zastanawiam co to do licha było? Kiedyś mówiło się, że to taka pora roku między latem a zimą. Teraz z tej wiosny to może ze trzy dni zostało. Jest sobie zima, temperatura koło 0, aż tu nagle JEB – i w dwa dni masz kuźwa lato i 27 w cieniu. Jak się w domu zasiedzisz parę dni to się możesz zdziwić tak jak ja. Kwiecień, ja tu kurtkę zakładam, czapkę i szalik bo jeszcze wczoraj śnieżek pruszył, wychodzę po bułeczki do piekarni a tu lawa z nieba.

Lato

Lato to jest ta pora roku, od której dostaję zapaści ogólnoustrojowej. Ja wiem, że ludzie ogólnie lato lubią i szanują, i ja też bym lubił i szanował gdyby nie fakt, że umieram w temperaturze powyżej 22 stopni Celsjusza. A jak od słońca zagotowują mi się płyny ustrojowe, i łeb płonie mi żywym ogniem, to moja sympatia do lata staje się sympatią PISu do PO. Moja podróż przez miasto wygląda jak konwulsyjny bieg wampira, który przebiega od jednego cienia do drugiego. Ponadto słoneczko wypala mi dziury w życiorysie, bo jak solidnie przyświeci to nie mogę głowy od poduszki odkleić i gdybym mógł spałbym z kotami najchętniej cały dzień.

Jesień

Jesień jest jak wiosna. Kiedyś o niej słyszałem ale pamiętam ją jak przez mgłę. Pamiętam że się robiło kolorowo, żółto-czerowno na drzewach. Zbierało się kasztany i inne żołędzie i ogólnie jakoś tak spokojnie człowiek przygotowywał się do zimy. Teraz jak lunie deszczem we wrześniu to padać przestaje końcem marca. I w Polsce wreszcie można poczuć się jak na przykład w Indiach, tylko że w porze monsunowej.

Wiem, że narzekanie na pogodę nie ma sensu, bo od narzekania to można co najwyżej wrzodów dostać, ale z każdym rokiem koszmar upalnego lata coraz bardziej mnie dobija. Moja skóra jest skłonna do poparzeń słonecznych, moje czarne włosy ściągają żar z nieba przegrzewając mózg, w upale słabnę i flaczeję jak przebita dętka i ogólnie jestem nie do życia. I tylko wieczory i noce są jako takim wytchnieniem, i właśnie letnie noce lubię najbardziej z całego lata, bo wreszcie można odetchnąć, bez ryzyka oparzeń płuc.

Człowiek północy

Czasem wydaje mi się, że jestem człowiekiem północy, że powinienem się urodzić na nieco wyższej szerokości geograficznej, minimum na kole podbiegunowym. Moim marzeniem już od cholernie wielu lat jest polecieć na Islandię, zwiedzić Skandynawię i może nawet zahaczyć o Grenlandię. Północ ma w sobie coś magnetycznego co przyciąga moje myśli i nie pozwala przestać o niej myśleć. Nie żadne tam palmy, złote piaski, nudne laguny i drinki z palemką, ale surowość krajobrazu, przestrzeń, mgła i chłód. Tak bardzo szanuję Jona Snow z Gry o Tron, że w nim ta północ tak mocno siedzi.

Jest taka scena w „Skyfall”, kiedy James Bond stoi obok swojego Astona Martina patrząc na surowy, Szkocki krajobraz. Gdzie czuć przestrzeń i aż chciałoby się wziąć w płuca głęboki wdech, tego chłodnego, ciężkiego od mgły powietrza i stać tak obok Bonda. Jest też taka scena w „Sekretnym życiu Waltera Mitty”, kiedy Walter pędzi na longboardzie islandzką drogą i wszystko w tej scenie krzyczy wręcz z zachwytu wolnością. I w „Dziewczynie z tatuażem” też jest jeden moment, kiedy Mikael Blomkvist jedzie pociągiem na północ Szwecji, która wita go śniegiem i chłodem. Ale jest też w tym miejscu cisza i senny spokój, a wszechobecna mgła otula jak puszystym kocem. I te sceny podsumowują lepiej niż słowa, to co chcę powiedzieć.

***

Chociaż od chłodu pęka mi skóra na dłoniach, marzną mi uszy i czasem boli głowa, to moje funkcje życiowe znacznie się poprawiają. A już najlepiej gdy w środku lata pada deszcz, jest szaro i trzeba założyć kurtkę. Wtedy odzyskuję pełnię sił, którą odbiera mi słońce i mam ochotę poszaleć. Ja wiem, że to cholernie dziwne, i że normalni ludzie mają zupełnie na odwrót, ale nikt nie mówi, że ja się do tych normalnych zaliczam. Możliwe, że uaktywnił się we mnie jakiś północny gen albo to po prostu jakieś moje zdziwaczenie, ale z roku na rok coraz bardziej utwierdzam się w pomyśle, by powiedzieć „sprawdzam” tą daleką północ wreszcie odwiedzić.

Ciekaw jestem czy Wam ten cały upał nie przeszkadza! A jeśli nie, to jak to robicie?!

Podobne posty

Przesilenie wiosenne

Przesilenie wiosenne

Marzec 10, 2019
Jesienne slow

Jesienne slow

Listopad 11, 2018

O mnie

IMG_20170418_132cvd328_783
Troper

Mam na imię Kuba i piszę tu o wszystkim co mnie dręczy, ciekawi, co mnie zaskakuje ale też daje do myślenia. Nie mam telewizora ani radia bo nie lubię. Lubię poniedziałki i brzydką pogodę. Nie boję się pająków. Robiłem wielokrotnie zeza i mi nie zostało.

Instagram

Archiwum

×