Odwiedź mój kanał na YouTube


Stay Connected

Hello darkness my old friend

Każdemu czasem zdarza się zastój. Wyczerpanie zasobów, zmęczenie, chęć zwinięcia się w sobie na jakiś czas. Ale może się mylę, może mam tak tylko ja. Czasem zbyt pochopnie przypisujemy innym nasze własne emocje. Bywa że z chęci usprawiedliwienia się, z potrzeby poczucia, że nie jesteśmy sami, że nie tylko w nas tkwi problem.

Zastój nie zdarza mi się po raz pierwszy. Co to, to nie. Bywał u mnie już wielokrotnie. Stary, niechciany przyjaciel. Hello darkness my old friend. A gdy wpadał, zostawał na dłużej, zmieniał dni w długie, mroczne wieczory, przywiewał skądś trującą mgłę, od której chciało się spać długo i bez snów. I trwało to dopóki nie zmienił się wewnętrzny wiatr, nie przyszło przesilenie rozganiające zalęgłe się w głowie nietoperze i kurzowe koty. Przyznam jednak, że długo trzeba było na to czekać.

Otoczyłem się ścianami z książek. Obcymi myślami, które działają jak filtr rzeczywistości. Szczególnie jedna sprzyjała mi ostatnio. „Siddhartha” Hermanna Hesse. Książka o poszukiwaniu. Jedna z tych, które z szacunkiem nazywa się najważniejszymi, które zostają z tobą na zawsze. Przebywałem w tej historii jak w wygodnej skórze, a kiedy się skończyła nie czułem żalu. Z książkami mam tak, że zbyt mocno się do nich przywiązuję. Rozpoczynam i nie kończę, jakby nie chcąc żeby historia się dokonała. Kiedy zostawiam książkę w stanie zawieszenia, to jest tak, jakby historia nadal trwała, jakbym nacisnął pauzę na odtwarzaczu. Z „Siddharthą” było inaczej, jak w tych niewielu książkach, które są skrojone do tego żeby się w nich zanurzyć i popłynąć z nurtem do samego końca.

Chciałbym móc ją opowiedzieć, ale opowiedzieć jakie wrażenia wywiera dobra książka, to jak próbować opowiedzieć sen. Wszystko rozbija się o subiektywność. Tak więc zostawię to w spokoju. Znacznie łatwiej opowiedzieć mi jest o eseju Williama Styrona, tym o Ciemności widomej, choć wcale niełatwo jest pisać o depresji i życiu w mroku, w którym jedynym wyjściem wydaje się już tylko śmierć. Ciężar pustki jest paradoksalnie najbardziej niszczycielską siłą. Czarna dziura nie zawiera w sobie nic oprócz nicości. A jednak Styron pokonał depresję i burza w jego mózgu ustała. To daje nadzieję. Nadzieję na ten listopad… i na resztę życia.

 

Photo by Good Free Photos on Unsplash

Podobne posty

Przesilenie wiosenne

Przesilenie wiosenne

Marzec 10, 2019
Dziś są moje urodziny!

Dziś są moje urodziny!

Sierpień 15, 2018

O mnie

IMG_20170418_132cvd328_783
Troper

Mam na imię Kuba i piszę tu o wszystkim co mnie dręczy, ciekawi, co mnie zaskakuje ale też daje do myślenia. Nie mam telewizora ani radia bo nie lubię. Lubię poniedziałki i brzydką pogodę. Nie boję się pająków. Robiłem wielokrotnie zeza i mi nie zostało.

Posty

Instagram

Archiwum

×