Odwiedź mój kanał na YouTube


Stay Connected

Instagram

    Fake newsy, czyli jak nie dać się zrobić w konia

    Miałem okazję być ostatnio w Warszawie na seminarium dla blogerów zorganizowanym przez Komisję Europejską. Tematem przewodnim były fake newsy i zagrożenia jakie ze sobą niosą. I jakoś tak od tamtego czasu temat fake newsów, co i rusz wraca do mnie jak refren niewesołej piosenki. Myślę więc, że to dobry moment, żeby przyjrzeć się temu tematowi.

    Co to są te fake newsy?

    Fake newsy to dosłownie fałszywe wiadomości, mające na celu dezinformowanie i oszukiwanie odbiorców, celowo wprowadzając ich w błąd. Służą zwykle zdobywaniu korzyści tak finansowych jak i politycznych. Choć pojecie znane jest od dziesiątek lat, w dobie internetu i błyskawicznego rozprzestrzeniania się informacji zjawisko ogromnie przybrało na sile, stając się nierzadko narzędziem politycznej manipulacji, prowadzących do fatalnych w skutkach wydarzeń. Okazuje się, że podczas ostatnich wyborów prezydenckich w USA, fake newsy mogły przyczynić się do umocnienia pozycji Trumpa w wyborach, również w Wielkiej Brytani podejrzewa się znaczny wpływ fake newsów na kreowanie nastrojów prowadzących do Brexitu.

    Przez błyskawiczne rozprzestrzenianie się informacji przestajemy zwracać uwagę na ich rzetelność, bo newsa nie ma już nikt czasu sprawdzać. Newsa trzeba jak najszybciej puścić w świat, bo inni mogą być szybsi i zgarną więcej lajków. I tak robią już niemal wszyscy, bo lenistwo, wiara w źródło i tak dalej, ale najbardziej kompromitujące jest to, że coraz częściej błąd ten popełniają media opiniotwórcze.

    Prawda czy fałsz?

    Przy dzisiejszym zalewie informacji możemy mieć spory problem z odsiewaniem fałszywych wiadomości od prawdziwych, bo weryfikowanie źródeł w czasach wszechobecnej natychmiastowości jest dla wielu zwyczajnie stratą czasu. A warto przecież poświęcić go trochę na ocenę wiarygodności informacji, bo jedna prawdziwa informacja jest przecież warta więcej niż 10 fałszywych.

    Mamy do tego narzędzia, a najważniejszym z nich jest zasada ograniczonego zaufania w przypadku informacji, co do których nie mamy pewności. Jeśli nie wiesz czy coś jest fake newsem czy nie, oceń wiarygodność źródła, z którego pochodzi informacja i porównaj z innymi źródłami. Nie daj się nabrać na nagłówki i skróty informacji, czytaj całą treść i wyciągaj z niej wnioski. Portale informacyjne poszły w modę na klikbajt, formułując tytuły artykułów w ten sposób, by zachęcić do kliknięcia w link. Nierzadko okazuje się, że szokujący tytuł nie ma nic wspólnego z treścią. Na szczęście ostatnio serwisy takie jak Facebook czy YouTube ostro wzięły się za walkę z fake newsami i starają się ukrócić, internetowy trolling, ale czy będzie to skuteczne zależy od nas, czyli odbiorców treści, bo to my sami przecież najlepiej uchronimy się przed fake newsami.

    Międzynarodowa Federacja Stowarzyszeń i Instytucji Bibliotekarskich (IFLA) w związku z walką z fake newsami stworzyła infografikę, na której tłumaczy, na co należy zwracać uwagę rozpoznając fałszywe informacje. 

    Jest taki film SciFuna, który moim zdaniem jest jedną z najlepszych rzeczy, które się na polskim YouTube kiedykolwiek znalazły. I polecam Wam obejrzenie go do samego końca, bo Darek tłumaczy tu krok po kroku mechanizmy rozumowania, które zaburzają i fałszują obraz rzeczywistości, co skutkuje fałszywymi wnioskami i tworzeniem bzdurnych teorii, tak cholernie popularnych w dzisiejszych czasach.

    Podważanie wiedzy ekspertów

    Problem fałszywych informacji ma też drugie dno, ponieważ jak nic innego są one pożywką dla wszelkich spiskowych i pseudonaukowych teorii, które w ostatnich latach przeżywają istny renesans. Kłopot z rozróżnieniem prawdziwych informacji od fałszywych skutkuje coraz większym bałaganem, na czym żerują osoby próbujące przeforsować swoje bzdurne teorie. I najgorsze jest to że coraz lepiej się im to udaje. Coraz donioślejsze stają się głosy podważające wiarygodność wiedzy naukowej i to nawet tej, co do której nikt nie powinien mieć wątpliwości, a cała ta akcja z „płaską ziemią” pięknie to ilustruje.

    Oczywiście podważanie hipotez, powtarzanie eksperymentów w celu ich sprawdzenia i tworzenie nowych, to jedna z metod naukowych, pomagająca często wypełnić ubytki w wiedzy, ale od teorii spiskowych odróżnia się jednym fundamentalnym szczegółem. Naukowiec tworzy teorię ZAWSZE w oparciu o wszystkie dostępne mu fakty, a teoretyk spiskowy manipuluje faktami, tak by zgadzały się z jego teorią.

    Czasami warto posłuchać mądrzejszych, więc macie tu cytat z autobiografii Richarda Feynmana, fizyka, noblisty, który w wolnych chwilach grał na bongosach.

    (…) kiedy stworzycie teorię i przygotowujecie ją do publikacji, musicie podać wszystkie fakty, które są z nią niezgodne, nie tylko te zgodne. Istnieje także pewna subtelniejsza kwestia. Jeśli stworzyliście jakąś skomplikowaną, wieloelementową teorię, to, kiedy wyliczacie, co się z tą teorią zgadza, musicie zadbać o to, żeby zgadzało się z nią coś więcej niż tylko te fakty, które wam tę teorię nasunęły; musicie wykazać, że do gotowej teorii pasują także inne zjawiska.

    Podsumowując – chodzi o to, żeby postarać się podać wszystkie informacje, które mogłyby pomóc innym w ocenie waszej pracy, a nie tylko te informacje, które prowadzą do określonych wniosków.

    Teorie z dupy

    Przyznam się wam do mojego guilty pleasure, bo czasem lubię poczytać sobie strony z tymi wszystkimi bzdurnymi teoriami żeby się trochę pośmiać. I czasem się zastanawiam czy rzeczywiście są ludzie, którzy traktują te rzeczy poważnie, bo przecież nie da się poważnie traktować piątej w ciągu miesiąca daty końca świata, „szokujących nagrań” pokoju przez brudną szybę, sugerujących że smugi przed obiektywem to paranormalna ektoplazma, albo udowadnianie jednego dnia, że ziemia jest płaska, po to tylko by drugiego udowadniać, że tak naprawdę żyjemy w jej wnętrzu.

    A co jeśli antyszczepionkowcy sami mają autyzm, skoro dawniej ich też zaszczepiono?

    Heheszki heheszkami, ale kurde mam coraz większe obawy, że to spiskowe myślenie sprowadzi na nas wszystkich ogromne problemy. Taki ruch antyszczepionkowy przyczynił się do powrotu dawno zapomnianych chorób takich jak polio, odra czy ospa. Argumenty antyszczepionkowców, którymi się podpierają są mistrzowskim przykładem manipulacji i żerowania na ludzkim strachu. W swoim rozumowaniu mylą korelację z przyczynowością. Jeśli zachodzi korelacja dwóch zjawisk, czyli zachodzą w tym samym czasie nie oznacza to wcale że są ze sobą powiązane i że jedno zjawisko powoduje drugie (szczepienie ≠ autyzm). Szerzej o tym opowiedział SciFun w swoim filmie (tu macie link do odpowiedniego momentu).

    Pseudonauka w służbie interesu

    Równie niebezpieczne jest coraz częstsze lansowanie pseudonaukowych, wyssanych z palca teorii o leczniczej, lewoskrętnej witaminie C, pamięci wody czy cudownych właściwościach wlewów z wody utlenionej. Wiara w cudowne terapie, jest jak wiara w uzdrawiające bioprądy Zbyszka Nowaka z telewizora sprzed lat. Wszystko to prowadzi do coraz większej paranoi, jakoby wiedza naukowa była zmanipulowana, a „prawdziwa wiedza” głosicieli pokroju Jerzego Zięby, ukryta przed ludźmi. Tylko nie wiadomo tak naprawdę po co? Chociaż w sumie wiadomo. Dla zysku.

    Głosiciele pseudonaukowych mądrości posługują się tylko tymi informacjami, które potwierdzają ich teorie, a odrzucają wszystkie te, które im nie pasują. A przecież nie na tym polega rzetelność. W swojej książce Feynman pisze, że nie wolno nam oszukiwać samych siebie, bo osobą, którą najłatwiej nam oszukać, jesteśmy właśnie my sami. Jeśli jednak samych siebie nie będziemy oszukiwać, to potem wystarczy już zwyczajna uczciwość, żeby nie oszukiwać innych.

    ***

    To że nadal będziemy oszukiwani czy to zmanipulowanymi feke newsami, czy teoriami z dupy raczej się nie zmieni. Nie warto mieć złudzeń. Należy jednak umieć się przed nimi bronić, żeby samemu nie stać się głosicielem bzdur i półprawd. Największym zagrożeniem jest mentalne lenistwo i przyjmowanie bezkrytycznie wszystkiego jak prawdę objawioną. Trzeba umieć, jak zresztą we wszystkim, zachować zdrowy dystans i chłodną głowę. Nikt inny niż my sami nie uratuje nas przecież przed kłamstwem.

    Do napisania tej notki zainspirował mnie wpis Basi z bloga niepiszepoalkoholu.pl. Zapraszam do niej! 

     

    Photo by Toa Heftiba on Unsplash

    Podobne posty

    ×