Odwiedź mój kanał na YouTube


Najnowsze posty


terapia

Moja terapia



Stay Connected

Instagram

    A czy ty wstałeś już z kolan?

    Podobno Polska podnosi się z kolan. Tak mówią. A ja się zastanawiam przed kim tak naprawdę ta nasza Polska klęczała, że musi się podnosić? Bo wiecie, może jestem głupi albo czegoś niedowidzę, ale od czasu upadku komuny, działo się w tym kraju przecież coraz lepiej. Każdy kto pamięta komunę, pamięta też jak wtedy było. Żywność na kartki, mało kto miał samochód, jeśli chciało się wyjechać to tylko do krajów bloku wschodniego.

    Jestem rocznikiem, który chwilkę w tej komunie żył. Jednak będąc gówniakiem nie miałem wtedy bladego pojęcia o życiu. Z tamtych czasów pamiętam jedynie tych smutnych panów z Dziennika Telewizyjnego, którzy beznamiętnym głosem przedstawiali cudowną rzeczywistość naszego kraju, która nijak się miała do tego co było widać za oknem. Pamiętam, że w ogóle było niewiele wszystkiego, a na mój wymarzony rowerek musiałem jeszcze trochę poczekać. I pamiętam też, że w pewnym momencie coś się zmieniło. Starsi mówili o jakimś upadku, a ja nie mogłem tego zrozumieć, bo co to za upadek kiedy wszystko nagle zmienia się, jakby ktoś w czarno-białym filmie włączył kolory. Nagle pojawiły się klocki LEGO, i rower na komunię, i gry na Pegazusa, PEPSI Cola w szklanych butelkach i hipnotyzujące reklamy w kolorowym telewizorze! Nastały cudowne lata 90.

    Mentalne upside down

    Od tamtego czasu minęło już wiele lat a nasza rzeczywistość zdążyła zmienić się nie do poznania. Posiadamy możliwości o jakich nie śniło się naszym rodzicom. Poziom życia poszybował w górę, a nasze zmięte społeczeństwo rozwinęło się w społeczeństwo dostatku. Dlaczego więc tyle w ludziach zgorzknienia, kiedy z marsowym czołem i zaciśniętą pięścią krzyczą o „Polsce w ruinie”? Czasem się zastanawiam czy ja aby nie żyję w jakimś innym wymiarze, i czy czasem ci wieczni narzekacze nie utknęli w jakimś mentalnym upside down.

    Ok. Wiadomo. W każdym kraju coś nie gra. Każdy system generuje błędy. Nie ma rzeczy doskonałych, które spełniłyby oczekiwania wszystkich, bo to zwyczajnie niemożliwe. Ale na miłość boską czy wszystkim nam żyje się aż tak tragicznie jak to głoszą piewcy radykalnych zmian? Może nie każdego stać na iPhone X, na samochód z salonu, na 300 metrowy dom z ogrodem, ale chyba nie jest z nami tak źle, skoro zamiast martwić się zaspokajaniem podstawowych potrzeb, zazwyczaj nasz dylemat to czy na wakacje skoczyć do Chorwacji czy może tym razem jednak do Grecji.

    W tym kontekście jakoś ciężko uwierzyć mi w to, że Polska musi się z czegokolwiek podnosić. Takie głosy wynikają chyba tylko z kompleksu niższości, tych którzy je głoszą. Powiedziałbym nawet, że ostatnio jest wręcz przeciwnie, że Polska nie tyle podnosi się z kolan, co właśnie na nie upada przed kościelnymi zapędami ingerowania w państwo i życie społeczne. Zaostrzenie prawa aborcyjnego, brak finansowania in vitro, zakaz handlu w niedziele, ograniczenie sprzedaży alkoholu po 22, to kolejne kroczki do podporządkowania sobie społeczeństwa. Wszak Kościół oczekuje by przed nim klękać.

    Tak dobrze, że aż źle

    Kiedyś zrobiono badania dotyczące poziomu szczęścia. Okazało się, że ludzie, którzy wygrali na loterii dużą sumę pieniędzy co prawda czuli się szczęśliwi, lecz już po dwóch tygodniach poziom ich zadowolenia spadał do poziomu wyjściowego. I nie ważne jak wielka była wygrana, nastawienie i dotychczasowa jakość życia, poziom szczęścia zawsze wracał do poprzedniej wartości. Ten wniosek dotyczy nas wszystkich, bo cokolwiek się dzieje prędzej czy później jesteśmy w stanie się do tego przyzwyczaić.

    Nasz poziom zadowolenia zwykle rośnie tylko na chwilę, chwilowo skacze w górę, po to żeby zaraz wrócić do normy. I dlatego też, mimo iż nasz kraj zmienił się w ciągu ostatnich lat, stał się piękniejszy, bogatszy, my sami mamy więcej możliwości niż jakikolwiek Polak dotąd, to w myśl zasady, że im lepiej, tym w sumie gorzej, i tak nam się to nasze życie w ogóle nie podoba.

    Bo kiedy jest dobrze, ludzie szybko się tym nudzą. Kiedy jest dobrze, rosną oczekiwania i chęć na zmianę. Bo kiedy jest dobrze, ludzie szybko zapominają, że może być też źle.

    Patrz trochę szerzej

    A wystarczy spojrzeć w szerszej perspektywie, ogarnąć wzrokiem nieco większy kawałek niż czubek własnego nosa, żeby przekonać się, że to nasze narzekanie jak-jest-źle-a-nawet-tragicznie, jest narzekaniem właściciela mercedesa na niewyregulowany fotel – po prostu durne.

    Dlaczego by nie docenić sytuacji w jakiej przyszło nam żyć? Nie przeżyliśmy piekła wojny, nie musieliśmy kisić się w komunie, mamy dostęp do edukacji, lepsze możliwości finansowe niż mieli nasi rodzice, mamy wolny rynek, dostęp do najnowocześniejszych technologii, a dzięki Unii Europejskiej możemy też poruszać się niemal po całym kontynencie bez żadnych ograniczeń. Tego jest znacznie więcej, a jednak ostatnio trochę zbyt często zdarza się niektórym zapominać, że takie życie to nie standard, który będzie trwał wiecznie, a dobro, którego podtrzymanie wymaga naszego zaangażowania.

     

    Photo by Andrew Spencer on Unsplash

    Podobne posty

    Znajdź ciszę

    Znajdź ciszę

    Czerwiec 03, 2018
    Cywilizacja depresji

    Cywilizacja depresji

    Maj 18, 2018
    Kot – takie nowe dziecko

    Kot – takie nowe dziecko

    Styczeń 14, 2018

    O mnie

    IMG_20170418_132cvd328_783
    Troper

    Mam na imię Kuba i piszę tu o wszystkim co mnie dręczy, ciekawi, co mnie zaskakuje ale też daje do myślenia. Nie mam telewizora ani radia bo nie lubię. Lubię poniedziałki i brzydką pogodę. Nie boję się pająków. Robiłem wielokrotnie zeza i mi nie zostało.

    Instagram

    Archiwum

    ×