Odwiedź mój kanał na YouTube


Stay Connected

A jeśli depresja jest potrzebna?

Jest taka hipoteza, która mówi, że depresja może być naturalną reakcją organizmu na dzisiejszy świat. Prędkość zmian, ciągły zalewający nas strumień bodźców i niepewność jutra, są rzeczami, na które człowiek nie jest gotowy. Ta prędkość społecznych i technologicznych zmian, jest gigantyczna w porównaniu z prędkością zmian biologicznych i ewolucyjnych nas samych. Biologia po prostu nie nadąża i w tym tępie nadążyć nie może. Jedną z wypadkowych takiego stanu rzeczy według tej hipotezy może być depresja, jako reakcja organizmu, który w tym świecie zwyczajnie nie daje już rady.

To mnie skłoniło do przemyśleń, bo o korelacji zmian społecznych i technologicznych ze zwiększonym występowaniem depresji wiedziałem już wcześniej. Jedną z rzeczy, która na to wpływa jest na pewno lepsza niż kiedykolwiek diagnostyka depresji, która jeszcze przed stu laty nie była postrzegana jako jakakolwiek choroba, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Pomijając lepszą diagnostykę notuje się w dzisiejszych czasach stale zwiększający się odsetek ludzi cierpiących na depresję. Coś tę depresję musi powodować, coś co jest charakterystyczne właśnie dla dzisiejszych czasów.

Reakcja obronna

I może to być właśnie reakcja obronna, przejście umysłu i organizmu w stan wycofania, minimalnego zaangażowania, odcięcia, zmniejszenia czułości na bodźce, żeby uchronić organizm przed przestymulowaniem. Jak większość naszych biologicznych uwarunkowań, to również mogło być dane nam w spadku przez naszych praprzodków, którzy w odległych czasach musieli mierzyć się z zupełnie innym światem. Być może wtedy, owy mechanizm działał idealnie. Był jak bezruch i paraliż w przypadku zbliżającego się niebezpieczeństwa, bo bezruch był jedyną metodą na uniknięcie drapieżnika, który był w pobliżu w momencie gdy na ucieczkę było już za późno.

Nie jesteśmy w stanie uciec od dzisiejszego świata. Tkwimy w nim po uszy. Prędkość jego zmian i ciągła presja by za tymi zmianami nadążać może być odbierana jako zagrożenie. Odpowiedzią na nieustające poczucie zagrożenia, może być właśnie depresja, która odcina od świata, która zamyka cię w domu, i może właśnie dzięki temu daje możliwość zdystansowania się do świata, odpoczynku od niego. Nie wiadomo czy tak jest naprawdę, ale warto się nad tym głębiej zastanowić, bo organizm i umysł cały czas coś do nas mówią, cały czas chcą nam coś przekazać, a kiedy ignorujemy je z premedytacją mogą nam zrobić kuku. Depresja, zaburzenia lękowe, a nawet już samo obniżenie nastroju powinny nam uświadomić, że brakuje nam sił, że gdzieś w nas albo w otoczeniu tkwi problem, że powinniśmy zwolnić i zająć się sobą, idąc na przykład na terapię, która pomoże poukładać wszystko to, czego ułożyć nie potrafiliśmy.

Depresja – wakacje od życia

Kiedy przyszła depresja, a ja sam musiałem zgłosić się po pomoc do lekarza psychiatry, lekarka powiedziała mi wtedy, żebym czas leczenia potraktował jak wakacje od wszystkiego co mnie dręczy, żebym dał sobie spokój z większością aktywności, oprócz tych, które są niezbędne, jak na przykład praca. Przestałem wtedy pisać, odciąłem się na jakiś czas od ludzi i internetu, zacząłem rysować co mnie uspokajało, spacerować i robić zdjęcia. Teraz wiem, że odcięcie było potrzebne w procesie leczenia. Nie mógłbym jednocześnie leczyć depresji i tkwić w chaosie, który rozpętał się w moim życiu. Może dlatego pojawiła się depresja, że już miałem tego wszystkiego dość. Przyszło odcięcie, czarna dziura, po której trzeba było na nowo wszystko zdefiniować.

Photo by Sam Manns on Unsplash

Podobne posty

O mnie

IMG_20170418_132cvd328_783
Troper

Mam na imię Kuba i piszę tu o wszystkim co mnie dręczy, ciekawi, co mnie zaskakuje ale też daje do myślenia. Nie mam telewizora ani radia bo nie lubię. Lubię poniedziałki i brzydką pogodę. Nie boję się pająków. Robiłem wielokrotnie zeza i mi nie zostało.

Instagram

Instagram has returned invalid data.

Archiwum

×